“Guildhall: Fellowship”. Drużyny, przygoda i łomot. Tym razem tego nie przegapisz (patronat medialny)

Osobom, które nie są za bardzo obeznane z dzisiejszymi grami planszowymi ciężko do ich grona zaliczyć gry karciane, bo wciąż mają oni przed oczami starego “Pokera”, “Remika” lub inne “Kuku”. My jednak wiemy, że popularne karcianki bardzo dobrze radzą sobie w gronie swojego planszowego rodzeństwa, a fani tego typu gier wyczekują nowych tytułów jak przysłowiowa kania dżdżu. Dzisiaj mamy dobrą informację, właśnie dla nich, tym bardziej, że pomimo bardzo dobrych recenzji gra “Guildhall: Fellowship” nie jest zbyt dobrze znana polskim graczom. Jednak dzięki wydawnictwu Lucrum Games i polskiemu wydaniu gry liczymy, że szybko się to zmieni. My, jako patroni medialni, oczywiście będziemy chcieli tym bardziej w  tym pomóc.

Pierwotnie gra została wydana w odmiennej konwencji, która kojarzyła się z niezbyt oryginalnym typowym średniowieczem, a dodatkowo jej oprawa graficzna nie była szczególnie zachęcająca dla graczy.

Na szczęście jej mechanika była na tyle ciekawa, że dużo osób zaczęło w nią grać, a przez to gra stała się popularna. Poskutkowało to tym, że w roku 2013 została nominowana w kategorii “Najlepsza gra karciana” do Golden Geek Award, zwyciężyła jako najlepsza gra “Fairplay À la carte”, zdobyła tytuł najlepszej gry zagranicznej w Australii, a w 2014 roku trafiła na listę gier rekomendowanych do “Kennerspiel des Jahres”.  Potwierdza to tylko znaną prawdę, że piękno gier tkwi  w ich mechanice.

Zasady gry są bardzo proste i na pierwszy rzut oka wydaje się to aż podejrzane.

  1. Gracz zagrywa kartę z przedstawicielem jednej z gildii i wykonuje jego akcję. Ta akcja jest tym mocniejsza, im więcej członków liczy dana gildia.
  2. Gracz wymienia zamkniętą gildię (5 członków) na punkty (dostaje np. 5 punktów za gildię albo mniej: 3 punkty, ale za to odpala bonusową akcję, zwykle bijącą w innego gracza).
  3. Gracz dobiera do 6 kart ze stosu.

Ale to tylko pozory, bo kiedy już zagracie, to zobaczycie, że te proste zasady skrywają dużą regrywalność oraz interakcję, która na pewno spodoba się wszystkim graczom lubiącym negatywne zagrania i nie tylko szlachetne sposoby na zdobywanie punktów.

Każda gildia ma inne zadania i cechy. Wygrywa ten, kto pierwszy zbierze 20 punktów. Akcje można powtarzać i to najlepiej tak, by budować potężne kombosy, tworząc przy tym silną rękę i lejąc przeciwników tak, by tylko równo puchło!

Chociaż “Guildhall: Fellowship” to kwintesencja gry z negatywną interakcją, ale powinni się nią zainteresować wszyscy gracze lubiący mechanikę budowania ręki (hand management) oraz zbierania odpowiednich kombinacji kart (set collection). I chociaż jest ona przeznaczona dla 2-4 graczy, to jednak pełną przyjemność z grania osiągniecie grając w nią w 3 osoby.

Poprzednia edycja “Guildhall” dorobiła się rozszerzenia, więc nietrudno się domyśleć, że i ta wersja będzie je miała.

Guildhall Fellowship okładka

Nowa, osadzona w świecie fantasy seria składa się z trzech tytułów: “Fellowship”, “Alliance”, “Coalition”.

Każda gra zawiera 6 unikalnych gildii i nadaje się do samodzielnego grania. Gildie z trylogii można dowolnie łączyć. Nie trzeba też grać w gry po kolei. Z 18 dostępnych w 3 pudełkach kart, zawsze wybieracie do rozgrywki 6 gildii i rozpoczynacie walkę. Możecie je losować albo samodzielnie kombinować jakie gildie dobrać, w taki sposób, by rozgrywka była łagodniejsza lub ekstremalnie ostra.

Wydawnictwo Lucrum Games zapowiada wydanie całego cyklu. Pierwsza gra jest już tłumaczona i ukaże się najprawdopodobniej w drugiej połowie września. Kolejne części powinny pojawić się jeszcze przed świętami.

Polski tytuł serii jeszcze nie jest znany, ale konkurs, który w związku z tym będzie ogłoszony wśród polskich graczy, może spowodować, że to właśnie ktoś z was będzie jego autorem.

Już wkrótce poznacie wszystkie występujące w grze Gildie, dzięki polskiej instrukcji przeczytacie szczegółowe zasady, a zapowiedziany wcześniej konkurs na nazwę będzie szansą na wygranie ciekawej nagrody. I tym sposobem szybko minie nam czas oczekiwania na premierę, na którą na pewno będziecie czekać.